Recenzja: Batman: The Telltale Series

Informacje podstawowe:

  • Tytuł: Batman: The Telltale Series
  • Developer: Telltale Games
  • Wydawca: Telltale Games
  • Pełen dźwięk: angielski
  • Napisy: angielski
  • Rozszerzenia i powiązane tytuły: Batman: The Enemy Within – The Telltale Series
  • Mój czas gry: 12 h

Do kupienia:

  • Steam (PC)Cena: ok. 49,99 zł
  • PS4Cena: 63 zł
  • PS3Cena: 63 zł
  • iOSCena: ok. 50 zł

Opis wydawcy: Enter the fractured psyche of Bruce Wayne and discover the powerful and far-reaching consequences of your choices as the Dark Knight.


Recenzja:

Chociaż Telltale jako studio zakończyło już swoją działalność, ku rozczarowaniu wszystkich graczy, lubujących się w tytułach z bardziej dopracowaną fabułą, to dorobek studia pozostaje ciągle dostępny i wstyd byłoby nie wspomnieć o nim na tym blogu. Na pierwszy ogień postanowiłam napisać o mojej ulubionej, ale strasznie niedocenianej grze, o której długo głośno było tylko ze względu na liczne bugi, jakimi odznaczała się po premierze. Tak, mowa o „Batman: The Telltale Series”, co jest o tyle ciekawe, że w starciu Marvel vs DC, zawsze byłam po stronie tego pierwszego i jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do komiksów konkurencji. A co dopiero mówić o Brucie Wayne, który był ucieleśnieniem męskich marzeń do tego stopnia, że aż niebezpiecznie przypominał mi Jamesa Bonda, więc wolałam unikać przygód Mrocznego Rycerza jak ognia!

Na jakiejś promocji zdecydowałam się jednak na zakup pakietu wszystkich gier studia, a wspomniany Batman długo straszył mnie z „listy wstydu” – czyli kolejki tytułów, na które wydałam kasę i nie zagrałam ani razu. Dlatego któregoś weekendu, po długim wahaniu, odpaliłam wreszcie na konsoli pierwszą część… i chociaż początek był bardzo drętwy, to im, dalej w las, tym bardziej się wciągałam, aż odkryłam, że nawet tak wyświechtaną, starą historię da się opowiedzieć na nowo, a z Bruce’a zrobić jakimś cudem bohatera sympatycznego!

To, co ocaliło ten tytuł, to alternatywne uniwersum, które tylko luźno inspiruje się batmanowymi motywami. Naszego protagonistę poznajemy na samym początku drogi, która kiedyś finalnie ukształtuje charakter Mrocznego Rycerza. Jeszcze nie jest cynicznym gburem, ale idealistą o dobrym sercu. Wierzącym w sprawiedliwość, prawo i w to, że Gotham można  i warto ocalić. Stąd dużo łatwiej mu kibicować czy próbować go zrozumieć.

Oczywiście, żadna opowieść o superbohaterze nie mogłaby się toczyć bez kultowych złoczyńców. W pierwszym sezonie dostajemy nawet kilku. Pierwszym z nich jest Catwoman, antagonistka i ukochana bohatera w jednym, która czasami przybywa mu z pomocą, a czasami wbija boleśnie nóż (czy też pazury) w plecy. Selina Kyle jest tutaj dziewczyną Harvey’a Denta, który zostaje przedstawiony jako dobry przyjaciel Bruce’a oraz kandydat na burmistrza Gotham w trakcie trwającej kampanii wyborczej. Gdzieś tam czai się także stary znajomy z dzieciństwa — Oswald Cobblepot, czyli Pingwin, który bynajmniej nie stanowi w tym wydaniu parodii „szwarccharakteru”, ale przeciwnika cwanego i zdeterminowanego z całą masą technologicznych zabawek. (Dla przykładu pysk pingwina, to w jego wypadku bardzo przydatna maska przeciwgazowa, ale ma też całą masę innych gadżetów-broni).

Stąd już od pierwszych minut gry, jesteśmy wrzuceni w sam środek akcji. Batman, instruowany przez Alfreda, próbuje powstrzymać grupę złodziei. Jego plany krzyżuje jednak nieoczekiwane spotkanie z Catwoman, która ma własne powody, aby odebrać oprychom zdobycz. Para ściga się więc pokazowo po dachach budynku, po tym jak pozbyła się szybko leszczy, a romans kiełkuje w najlepsze. W części pierwszej, podobnie zresztą jak w kontynuacji, będziemy mieli szansę pogłębienia relacji z Seliną, albo wręcz przeciwnie – możemy od początku traktować ją chłodno i z dystansem. Polecam jednak zagrać „kanonicznie”, czyli pozwolić Bruce’owi zakochać się w tajemniczej złodziejce. Przede wszystkim dlatego, że dzięki temu przyczynimy się do powstania innego antagonisty i fabuła będzie miała po prostu więcej sensu, ale też, skoro scenarzyści opracowali dodatkowy motyw romansowy, to żal byłoby go nie zobaczyć, czy nie tak?

Podczas gry zostaniemy również wprowadzeni w nową wersję, odświeżonego systemu QTE, który nie stanowi dużego wyzwania, ale odróżnia produkcje Telltale od standardowej visual novel. Stąd sami twórcy określali swoje gry jako: episodic point-and-click graphic adventure, bo faktycznie będziemy mieli tutaj więcej elementów przygodowych. Zwłaszcza że gameplay jest jakby podzielony na dwa tryby. Pierwszy to oczywiście tradycyjne sceny z fabułą z ewentualną mini-grą z rodzaju quick time events. Drugi to prowadzenie śledztwa, gdzie będziemy pomagali Batmanowi połączyć różne fakty i w efekcie odkryć, co naprawdę w danym miejscu zbrodni się wydarzyło. I muszę przyznać, że szalenie podobało mi się to rozwiązanie, bo Mroczny Rycerz wrócił tym sposobem do korzeni. Znowu był detektywem, a nie tylko kimś, kto pierze bandziorów po mordach i zamyka w pokoju bez klamek w Arkham.

W trakcie późniejszego brylowania w towarzystwie, Bruce ma również okazje spotkać znaną reporterkę: Vicky Vale, a także głową rodziny Falcone. Ten drugi nawet nie próbuje ukrywać, że jest przestępcą i przyjaźnił się z ojcem Wayne’a. My zaś możemy albo go do siebie zrazić, albo pozostać potulnymi. Stąd w trakcie gry będziemy nie tylko kształtowali charakter Batmana, ale i Bruce’a Wayne’a. Czy zrobimy z niego aroganckiego dupka czy może miłego, przyjaznego filantropa? Wiadomo, nie mamy kompletnej swobody w wyborze decyzji, bo ogranicza nas koło dialogowe, ale i tak dostaliśmy całkiem sporo opcji.

Zwłaszcza że w niektórych momentach będziemy mogli zdecydować czy chcemy w danym wydarzeniu brać udział jako Batman, czy Bruce. Która twarz naszego protagonisty jest tą prawdziwą? Wiadomo, że jako superbohater możemy używać siłowych argumentów, które przydają się w kontaktach z opornymi, złymi ludźmi. Z drugiej strony wpływowy milioner to ktoś, to dotrze do celu, nawet gdy wszystkie inne drzwi są dla szaraczków zamknięte. W końcu potrafi oczarować swoją charyzmą i potencjalnymi korzyściami ze współpracy.

Wreszcie, w sezonie pierwszym, będziemy także kształtowali relacje Mrocznego Rycerza z komisarzem Gordonem. Możemy od początku podrzucać mu tropy, a dzięki temu pogłębiać przyjaźń (na samym początku policja jest bowiem negatywnie nastawiona do biegającego po mieście i robiącego, co mu się podoba mściciela w dziwnym kostiumie) albo wręcz przeciwnie, możemy irytować albo pomijać Gordona, by przekonać się, gdzie nas to zaprowadzi…

Miło zaskoczyło mnie także podejście twórców do samych początków narodzin naszego bohater. Naturalnie, powielono motyw z morderstwem rodziców, co stało się dla Bruce’a traumatycznym przeżyciem i było punktem zwrotnym, który przyczynił się do ukrycia za maską Batmana. Jednocześnie wprowadzono jednak całkiem sporo zupełnie świeżych elementów: jak dziwne relacje ojca Bruce’a z rodzinami kontrolującymi miasto, a nawet wyjaśniono skąd faktycznie wzięło się bogactwo Waynów. Co było naprawdę odświeżające po tych wszystkich, nudnych originach i wreszcie nadało krucjacie bohatera innego wymiaru.

Całość sezonu pierwszego składa się z 5 epizodów:

  • Episode 1: Realm of Shadows
  • Episode 2: Children of Arkham
  • Episode 3: New World Order
  • Episode 4: Guardian of Gotham
  • Episode 5: City of Light

Z czego pierwszy dostępny jest za darmo, a reszte możemy kupować pojedynczo lub od razu nabyć całą paczkę – co zresztą polecam, bo to zwykle najkorzystniejsza finansowo opcja.

W powyższej recenzji starałam się unikać spoilerów, bo przyznam szczerze, że uwielbiam tą grę, nawet pomimo pewnych niedociągnięć fabularnych – jak sytuacja z Harvey’em Dentem czy rozczarowującą tożsamością głównego, ukrytego antagonisty. Z pewnością dałoby się opowiedzieć całość lepiej, ale ja wciągnęłam się na tyle, że praktycznie zaraz po finale odpaliłam i przeszłam całość po raz drugi. Tylko po to, aby zobaczyć inne rozwiązania. Co tu dużo mówić? Bruce Wayne w wersji od Telltale po prostu mnie oczarował! To była wersja Batmana, na którą strasznie długo czekałam.

Stąd jedynym problemem, który widzę, jest fakt, że opowieść kończy się dokładnie po dwóch sezonach. Widać, że była zaplanowana na więcej, finału jednak nigdy nie poznamy, co jest naprawdę wielką stratą, ale studio się już z popiołów nie wygrzebie. Pomimo to, naprawdę uważam, że warto dać temu tytułowi szansę. Zwłaszcza jeśli jesteście fanami konwencji o superherosach. Batman to pod wieloma względami ikona DC. Jeden z ich najbardziej kultowych i cenionych bohaterów, dlatego poznanie jego historii, zwłaszcza za sprawą tej gry, to bardzo dobra decyzja.

Wreszcie, na zakończenie, wypadałoby mi wspomnieć o Jokerze. Przyznam szczerze, że nigdy nie kupowałam jego dziwacznej relacji z protagonistą z komiksów, ale po ukończeniu obu sezonów udało mi się po raz pierwszy zrozumieć tragizm tej postaci oraz wpływu jaki miała na Bruce’a… i może nawet uronić z jedną łzę.

Plusy:

+ Wreszcie Batman, który budzi sympatie odbiorcy;

+ Możliwość rozwiązywania problemów jako Bruce lub Batman;

+ Idealne wprowadzenie do komiksowych historii i ich ciekawa interpretacja.

Minusy:

– Wybory bywają iluzoryczne pomiędzy cz. 1 a 2;

– Brak kontynuacji, a chce się więcej…;

– Nieciekawy, niekomiksowy main antagonista.



All the videos, logos, images, and graphics used on the blog belong to ©Telltale.

I do not claim any right over them and were used on my blog for informational purposes only.

Dodaj komentarz